Fotosin's photography portal

Temat: Gimnazjaliści przed trudnym wyborem
2050 miejsc w 70 oddziałach czeka w szkołach onadgimnazjalnych na tegorocznych absolwentów gimnazjów. Młodzież ma do wyboru zasadnicze szkoły zawodowe, technika, licea ogólnokształcące i rofilowane. Ich charakterystyka, zasady rzyjęć i rofile klas są w specjalnym informatorze, wydanym rzez Wydział Edukacji Urzędu Miejskiego. Publikacja właśnie trafiła do gimnazjów.

Oferta szkół onadgimnazjalnych jest coraz bogatsza.

Placówki otwierają klasy
kształcące w opularnych zawodach, lub rzygotowujące do modnych kierunków studiów. II LO otwiera klasę o rofilu olitologicznym. V LO rzy ZS 2 zaprasza do odjęcia nauki w klasach o rofilach m. in. mundurowym,  inżynierskim i akademicko-dziennikarskim. Natomiast VI LO kusi nie tylko chłopców, nauką w klasach o nowych rofilach: wojskowym, turystycznym i filmowym.
Technikum Zawodowe nr 2 rzy ZS 8 otwiera oddział kształcący w zawodzie technik  usług fryzjerskich.
– Bardzo się cieszę, że wreszcie rzyszli mistrzowie nożyczek i grzebienia będą uczyć się w naszym mieście na oziomie technikum – nie krył zadowolenia Przemysław Krzyżanowski, zastępca rezydenta Koszalina w czasie wczorajszej konferencji rasowej. – Czekaliśmy na to wiele lat. Stało się to możliwe dzięki zmianom w rozporządzeniu o klasyfikacji zawodów.
W Zasadniczej Szkole Zawodowej nr 4 rzy ZS 7 można uczyć się arkanów zawodu monter izolacji budowlanych, a Technikum Budowlane, też rzy ZS 7, zaprasza młodzież do zostania technikiem geodetą czy technikiem inżynierii środowiska i melioracji.
Centrum Kształcenia Ustawicznego roponuje dorosłym naukę m. in. w technikum w zawodzie technik mechatronik. Nauka w nim będzie rowadzona we współpracy z Instytutem Mechatroniki, Nanotechnologii i Techniki Próżniowej Politechniki Koszalińskiej.
Po raz drugi rekrutacja do szkół onadgimnazjalnych, dla których organem rowadzącym jest Gmina Miasto Koszalin,

odbywać się będzie rzez internet.
Do 7 maja każde gimnazjum rzekaże swoim uczniom dane otrzebne, by  zalogować się do indywidualnego konta na stronie www.koszalin.edu.com. l. Szkoła wprowadzi też do systemu elektronicznego oceny końcowe każdego ucznia.
– Każdy uczeń może uzyskać odczas naboru dwieście unktów, z czego sto z dwóch części egzaminu kończącego naukę w gimnazjum: części humanistycznej i matematyczno-przyrodniczej – oinformował Krzysztof Stobiecki, dyrektor Wydziału Edukacji UM. – Punkty z części językowej nie będą jeszcze w tym roku brane od uwagę. Pozostałe unkty absolwent gimnazjum zdobędzie za oceny na świadectwie z języka olskiego oraz trzech rzedmiotów wybranych rzez szkolną komisję rekrutacyjno-kwalifikacyjną, w zależności od wybranego zawodu lub rofilu kształcenia.
Uczeń, który chce odjąć naukę w liceum ogólnokształcącym, musi zdobyć łącznie 110 kt, zaś kandydat do technikum i liceum rofilowanego – 70 kt.
Niezdecydowanym absolwentom gimnazjów w wyborze rzyszłej racy mają omóc X Powiatowe Targi Zawodoznawcze. Zaplanowano je w II LO rzy ul. Chełmońskiego 7 na 15-16 kwietnia br.
(ejm)


- Każdy uczeń może uzyskać odczas naboru dwieście unktów, z czego sto z dwóch części egzaminu kończącego naukę w gimnazjum: części humanistycznej i matematyczno-przyrodniczej. Punkty z części językowej nie będą jeszcze w tym roku brane od uwagę. Pozostałe unkty absolwent gimnazjum zdobędzie za oceny na świadectwie z języka olskiego oraz trzech rzedmiotów wybranych rzez szkolną komisję rekrutacyjno-kwalifikacyjną, w zależności od wybranego zawodu lub rofilu kształcenia. - Krzysztof Stobiecki, dyrektor Wydziału Edukacji UM.
Źródło: koszal.in/forum/viewtopic.php?t=12938



Temat: Rzemieślnik tylko z dyplomem
PRACA. Mechanik, kucharz, fryzjer, kosmetyczka – te i blisko 50 innych zawodów mają móc uprawiać wyłącznie wykwalifikowani rzemieślnicy. – Wyeliminuje to amatorów, którzy nie dość, że sują opinię fachowcom, to często narażają zdrowie i życie klientów – twierdzą organizacje rzemieślnicze. – Powinny liczyć się umiejętności, a nie apier – odpowiadają usługodawcy.

Obecnie rzemiosłem mogą zajmować się także osoby, które nie skończyły żadnej szkoły kierunkowej. – Często oziom ich usług jest niski i odbija się nie tylko na ortfelach klientów, ale także na ich bezpieczeństwie – uważa Henryka Grajek, kierownik Cechu Rzemiosł Różnych w Koszalinie.
Problem ma rozwiązać forsowany rzez Związek Rzemiosła Polskiego (ZRP) rojekt zmiany ustawy o rzemiośle. W jego myśl rzemiosłem mogłyby się zajmować tylko osoby z dyplomami – czeladnika lub mistrza w danym zawodzie. 
– Liczą się umiejętności raktyczne, a nie teoretyczne – krytykuje rojekt ani Anna (nazwisko do wiad. red.), która od kilkunastu lat zajmuje się fryzjerstwem. – Nie mam dyplomu, ani kierunkowego wykształcenia, ale robię to dobrze, skoro mam klientów – dodaje.
Planowane zmiany wzbudzają także wątpliwości rzemieślników dyplomowanych. – Sam apier za nikogo nie będzie racował, liczy się raktyka – wskazuje Marek Pestka, koszaliński zegarmistrz z dyplomem czeladnika.
Jego rofesja znalazła się na liście 50 rzemiosł (na 111), których uprawianie wymagałoby dyplomu. Obok m.in. rusznikarza, mechanika, kucharza, rzeźnika, budowlańca, fryzjera, kosmetyczkę, kuśnierza, złotnika czy bursztynnika. – Lista jest jeszcze do negocjacji, ale wszystkie wyszczególnione zawody wiążą się ze szczególną odpowiedzialnością za mienie, zdrowie lub życie klientów – uzasadnia Elżbieta Znoszko-Łapczyńska, dyrektor generalny ZRP.
Pojawiają się głosy, że nowa ustawa ograniczy dostępu do zawodów, tworząc korporację rzemieślniczą i jest sposobem na zarobienie rzez rzemieślnicze organizacje dodatkowych ieniędzy.
– Nie trzeba żadnych sztucznych rozwiązań – nierzetelnych rzemieślników wyeliminuje rynek – wskazuje ani Anna. Szefowa ZRP odpowiada  krótko: – Nie chcę na sobie weryfikować umiejętności mechanika samochodowego czy murarza.
Odrzuca także zarzut zamknięcia dostępu do zawodu i chęci zarobienia. – Dostęp blokujemy tylko osobom bez żadnych kwalifikacji. Wykształceni kierunkowo nie będą musieli zdawać żadnych egzaminów, a oza tym te rzeprowadzają nie tylko izby rzemieślnicze, ale także komisje aństwowe i kuratoryjne – wyjaśnia Elżbieta Znoszko-Łapczyńska.
Projekt trafił właśnie do Sejmu i jeśli wszystko odbędzie się bez rzeszkód  nowe rzepisy wejdą w życie 1 stycznia 2008 r. (rav)


Rzemieślnicy muszą mieć kwalifikacje
Egzamin czeladniczy kosztuje 340 zł. Mogą doń rzystąpić osoby, które mają za sobą trzyletni staż w zawodzie (liczy się także nauka w szkole). Egzamin mistrzowski kosztuje onad 800 zł i mogą do niego rzystąpić czeladnicy, którzy co najmniej trzy lata terminowali u mistrza w danym zawodzie. Nie muszą ich zdawać absolwenci szkół kierunkowych w danym zawodzie – skończona ‟zawodówka” jest tożsama z uprawnieniami czeladnika, a technikum z maturą jest odpowiednikiem dyplomu mistrzowskiego.
Pozostali nie będą mogli bez dyplomów zajmować się rzemiosłem, a żeby je zrobić będą musieli ukończyć kursy zawodowe. Organizują je szkoły, ośrodki edukacyjne oraz Cechy. – W Koszalinie tego nie robimy z braku chętnych – mówi Henryka Grajek, kierowniczka CRR.
Zwolnieni z konieczności uzyskania dyplomów mają być osoby ow. 50-tego roku życia, a także ci, którzy rzez dłuższy czas racowali w zawodzie i otrafią to wykazać (opinia racodawcy, zarejestrowana działalność). Pozostali będą mieli trzy lata na uzupełnienie kwalifikacji.
Źródło: koszal.in/forum/viewtopic.php?t=4774


Temat: [ NZ ] Ze śmiercią mu do twarzy
Ten odcinek jest dla mnie w pewien sposób wyjątkowy. Wklejam go w dniu moich osiemnastych urodzin. Jest niestety trochę krótszy, ale jest. Za betę ślicznie dziękujęIndis i Jod

Z dedykacją dla wszystkich czytelników i dla całego forum Mirriel.



Odcinek 7


Fred miał plan, bardzo dobry plan. Tylko zupełnie nie miał pojęcia, jak się zabrać do jego realizowania. Bo postanowić sobie, że znajdzie jakieś przejście miedzy sektorami zaświatów to jedno, a naprawdę je znaleźć, to już całkiem inna sprawa.

Najważniejsze jest dokładne rozpoznanie terenu i zdobycie informacji – planował w myślach chłopak. Przydałoby się porozmawiać z Dumbledore’em. Dyrektor na pewno wiedział więcej niż na to wyglądało. Poza tym, może udałoby mu się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu; dowiedzieć się czegoś o zaświatach i podkraść kilka dropsów. Po ostatniej próbie nie był już tak entuzjastycznie nastawiony do eksperymentowania z cukierkami, ale wciąż nie porzucał swojego pomysłu. Nie poddam się tak łatwo – mówił sobie w duchu, krzywiąc się bezwiednie na wspomnienie smaku dropsów.

Ale to wszystko już jutro, zresztą, z ponowną wizytą u dyrektora trzeba będzie trochę poczekać, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Mam czas, duuużo czasu – stwierdził, ziewając szeroko. Planując w myślach następne posunięcia, zamknął oczy i po chwili już spał.


***

Severus tymczasem wpatrywał się lekko oniemiały w trzymaną kartkę. Bardzo mu się nie podobało to, co właśnie przeczytał. Cały jego, genialny w swej prostocie, plan opierał się na egzaminie, a raczej jego oblaniu. No bo przecież jak by go nie zdał, to automatycznie nie mógłby zostać Śmiercią. Mimo swych najszczerszych chęci oczywiście. Ale nigdy nie zastanawiał się, czym może grozić zawalenie testu. Myślał, że jeśli jest martwy, to już nic gorszego nie może go spotkać. A tu czekała go niespodzianka. Grożono mu już Potterem, próbowano otruć dropsami‌ Ale Naczelnik tym razem przeszedł samego siebie. I naturalnie musiał go o tym poinformować w ostatniej chwili. Wspaniale po prostu.

***

Śmierć nie wiedziała co zrobić. Skąd niby miała wziąć pieniądze? Czemu w ogóle ich od niej żądają? Była ex-Śmiercią, na litość boską. Chyba powinna mieć z tego tytułu jakieś przywileje‌ Po tylu latach pracy i w ogóle. Ale nie, nikogo nie obchodziło, że od iluś set lat wypruwała sobie żyły, pracując nieustannie, o każdej porze, bez wytchnienia. Ten wysiłek przypłaciła własnym zdrowiem i oczywiście sama musi sobie z tym teraz poradzić. Co za niewdzięczność. Zła i rozgoryczona stwierdziła, że jak już ma się udać na poszukiwanie pieniędzy, to przynajmniej musi wiedzieć, ile ich potrzebuje. Ta kobieta wspomniała coś o dużej sumie, ale skąd ona ma wiedzieć, ile to jest dużo? Zrezygnowana postanowiła o to zapytać. W końcu recepcjonistka wydawała być się całkiem odporna na jej dość osobliwy urok osobisty. W każdym razie coś na kształt uroku osobistego, bo w przypadku Śmierci ciężko jest mówić o czymś takim.

- Ile dokładnie ma to kosztować? – wychrypiała Śmierć, wpatrując się uważnie z stojącą obok niej kobietę.

Recepcjonistka spojrzała na nią z namysłem, po czym zaczęła wściekle notować na swojej podkładce.

Stylistka, wizażystka, dietetyk, kosmetyczka, paznokcie, sztuczne rzęsy‌

- Przepraszam, czy mogłaby pani zdjąć kaptur?

Śmierć skinęła głową i zrobiła to, o co ją poproszono, aczkolwiek dosyć niechętnie. Kobieta zachłysnęła się lekko, ale po chwili powróciła do notowanie, tyle, że robiła to jeszcze szybciej.

Chirurg plastyczny koniecznie!, solarium, przeszczep włosów, fryzjer, botoks‌

Lista nie miała końca. Po jakiś piętnastu minutach recepcjonistka przerwała pisanie. Podeszła do biurka, wzięła cennik i zaczęła wszystko podliczać.

- Razem to będzie około‌ dwustu tysięcy dolarów. Ale to tylko wstępna wycena. W rzeczywistości może to kosztować trochę więcej. Szczególnie jeśli wliczymy w to nowe ubrania i kosmetyki.

Śmierć pokiwała głową. Nie miała pojęcia jak zdobyć pieniądze.

- Czy ma pani przy sobie odpowiednią kwotę?

- Jeszcze nie, wrócę tutaj niebawem – odparła Śmierć i niepocieszona opuściła budynek.

***

Mistrz Eliksirów jeszcze raz przeleciał wzrokiem trzymaną kartkę. Naczelnik miał naprawdę bujną wyobraźnię. Takie na przykład 'Skazanie na wieczne potępienie' czy 'Niekończące się męki z udziałem Mistrzów Inkwizycji' tudzież jeszcze ' Hitler, Stalin i Twoja osobista, mała trzecia wojna światowa' jak to w liście pięknie ujął; Snape zdziwił się szczerze, że na zabrakło tam Voldemorta. Najwidoczniej nie zdążyli jeszcze go dodać. Inne punkty były równie ciekawe, poczynając od 'Przebywania w centrum wojen goblinów' po 'Okres godowy olbrzymów'. Snape był naprawdę odważnym człowiekiem, ale perspektywa spędzenia wieczności w takich warunkach nie za bardzo przypadła mu do gustu. Poza tym, wieczność to naprawdę masa czasu.
W takim razie muszę zmienić moje plany – pomyślał niepocieszony i jednocześnie wściekły na Naczelnika, że tak podstępnie go oszukał.


***

Śmierć była załamana. Nie miała pojęcia skąd wziąć pieniądze. I to tyle pieniędzy, bo dwieście tysięcy dolarów brzmiało jak dość duża suma. Przynajmniej tak jej się wydawało. Rozejrzała się uważnie po ulicy. A gdyby się tak kogoś o to spytała? Przypomniały jej się poprzednie próby nawiązania kontaktu z przechodniami. Cóż, nie było to zbyt zachęcające, ale z drugiej strony nie za bardzo wiedziała co innego mogłaby zrobić. Zebrała się w sobie, nasunęła kaptur na oczy i starając się przybrać neutralny wyraz twarzy, podeszła do pierwszego napotkanego człowieka.

- Przepraszam pana, chciałabym się o coś spytać – zaczęła niepewnym tonem, ale widząc, że jej przyszły rozmówca nie ma zamiaru uciekać, przynajmniej jeszcze nie, ciągnęła dalej – skąd się bierze pieniądze? Bo widzi pan, potrzebuję jakieś dwieście tysięcy, albo nawet więcej i najlepiej już dzisiaj. Zbieram na operację plastyczną...

Facet popatrzył na nią oszołomiony. - Słucham? Dwieście patyków? W jeden dzień? Chyba zwariowałaś kobieto... Warto tutaj dodać, że przy słowie "kobieta" zawachał się dosyć znacząco.
Po czym wymamrotał pod nosem – Ale ta operacja to by się jej przydała. I to nie jedna...



C.D.N
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=6241


Temat: Prawo na zamówienie
Prawo na zamówienie

Piotr Miączyński 2007-05-01, ostatnia aktualizacja 2007-05-03 13:24
GAZETA WYBORCZA


Nasi politycy specjalizują się w pisaniu ustaw, które mają zrobić dobrze nie społeczeństwu czy gospodarce, ale im samym.


Ile kosztuje kupienie ustawy w polskim parlamencie? Według raportu Banku Światowego sprzed siedmiu lat - trzy miliony dolarów. Przy okazji wprowadzania zmian w ustawie o grach losowych w 2003 roku - korzystnych dla właścicieli tzw. jednorękich bandytów - media donosiły już o kwocie 10 mln dol. Rekordowej stawki 17,5 mln dol. zażądał od władz Agory (wydawcy "Gazety Wyborczej") w lipcu 2002 Lew Rywin. Deklarował, że może zmienić ustawę o radiofonii i telewizji tak, aby Agora mogła kupić Polsat lub TVP 2. Do umowy rzecz jasna nie doszło, Agora Rywina z jego propozycją wyrzuciła, a całą sprawę opisała "Gazeta".

Pomyłki

Podobne wydarzenia w opinii publicznej mogły wywołać jednak wrażenie (i pewnie wywołały), że Sejm czy rząd jest przekupny i za pieniądze można załatwić tam wszystko. Mimo wrodzonego cynizmu trudno mi w to uwierzyć. Łapówkarze i przestępcy znajdą się wszędzie - pewnie także i w Sejmie czy rządzie - choćby ze względu na prawa statystyki. Ale podejrzane uregulowania prawne w zaskakującej części przypadków nie biorą się z łapówkarstwa, ale zwykłego bałaganu, niewiedzy czy kolesiostwa.

Przykładem, jak niechlujnie pisze się w Polsce prawo, mogą być toczące się właśnie prace nad projektem ustawy o licencji syndyka. W sprawozdaniu komisji sprawiedliwości w art. 3 ust. 6 pojawiło się - nie wiadomo skąd - słowo "przedsiębiorstwo" (rozszerza dostęp do zawodu syndyka o osoby, które przez co najmniej trzy lata zarządzały przedsiębiorstwem). Nie wiadomo skąd, bo... nie wprowadziła go ani komisja, ani podkomisja. Prawdopodobnie była to pomyłka jednej z osób obsługujących komisję sejmową.

O sprawie zarząd Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Syndyków i Likwidatorów poinformował biuro marszałka Sejmu. Biuro tłumaczyło, że błąd pojawił się tylko w dokumentach zamieszczonych na stronie internetowej parlamentu, w "papierowym" sprawozdaniu zaś wszystko już było OK. Czy rzeczywiście? Nie wiem. Ten przypadek został w każdym razie szybko wyłapany i wyeliminowany. W parlamencie można jednak ostatnio obserwować znacznie gorsze zjawisko - wpływają tam projekty ustaw, które mimo że realizują partykularny interes wąskiego grona osób, popierane są przez rządzącą koalicję.

Kolesiostwo

Przykładem takiego kolesiostwa może być nowelizacja ustawy o rzemiośle przyjęta kilkanaście dni temu przez Sejm. Wymaga ona od każdego rzemieślnika papieru czeladnika bądź mistrza. Jak krawiec, fryzjer, szewc czy hydraulik dokumentu nie ma (a rzemieślników, którzy go nie mają, może być nawet 100 tys.), musi zdać egzamin, na którym pokaże, że potrafi się posługiwać nożyczkami, kopytem albo gwinciarką.

Prawo do egzaminowania będzie miało 26 izb rzemieślniczych zrzeszonych w Związku Rzemiosła Polskiego. Według współtwórcy ustawy posła PiS Michała Wójcika zmiany są wprowadzane przede wszystkim w interesie konsumentów. Do tej pory Polacy, korzystając z usług malarza, fryzjera czy krawca, nie mieli gwarancji, że jest on odpowiednio wyszkolony. Teraz taką pewność będą mieć.

Zdroworozsądkowo myślący człowiek mógłby pomyśleć, że z eliminacją partaczy rynek sam sobie daje radę. Jak dekarz czy kafelkarz jest dobry, czyli dachówki i płytki układa we właściwym kierunku i tempie - ma klientów. Jak nie - to nie. I żaden dyplom bądź jego brak tego nie zmieni.

Człowiek nieco zawistny mógłby dodać, że Wójcik jako dyrektor Izby Rzemieślniczej w Katowicach chce, aby jego organizacja branżowa dostawała pieniądze za egzaminy czeladnicze (300-350 zł) czy mistrzowskie - (nawet 800 zł).

Kuriozalnym przypadkiem dbania o interes jednej grupy zawodowej - aptekarzy - jest kilka projektów ustaw opracowanych niedawno przez resort zdrowia. Resort zaproponował np., aby nową aptekę można było otworzyć tylko wtedy, jeśli w mieście na jeden taki obiekt przypadnie więcej niż 4 tys. mieszkańców. Ewentualnie, jeśli najbliższa apteka jest w odległości co najmniej 3 km. Ministerstwo chce również wprowadzenia jednakowych marż dla hurtowni oraz aptek. Dziś każdy lek refundowany ma ustaloną odgórnie maksymalną cenę (marża nie może przekroczyć 8,91 proc.), natomiast sprzedawcy (hurtownicy, farmaceuci) mogą ze sobą rywalizować, obniżając swój zarobek. Urzędnicy chcą zaś, aby ceny we wszystkich aptekach były takie same.

To co, że niezgodne?

Inny przykład. Od kilkunastu miesięcy Sejm pracuje nad ustawą ograniczającą budowę super- i hipermarketów (popieraną przez PiS). Projekt wymyślił poseł Waldemar Nowakowski z Samoobrony, prywatnie współtwórca jednej z największych firm handlu detalicznego w kraju - Lewiatan, zrzeszającej ponad 1,6 tys. sklepów. Ustawa ma objąć sklepy o powierzchni powyżej 400 m kw. Większość sklepów Lewiatana - aż 1,3 tys. - ma mniejszą powierzchnię, czyli ustawa ich nie obejmie. Czy takie prawo utrudni działanie konkurencji Lewiatana? Oczywiście, że tak.

Projekt ustawy został uznany przez rządowe UKIE oraz Biuro Analiz Sejmowych za niezgodny z prawem Unii Europejskiej. Posłowie o tym wiedzą i mają to gdzieś, wychodząc z założenia, że prawo - owszem - jest niezgodne, ale na jego dostosowanie do ustawodawstwa unijnego będziemy mieli rok albo i dwa. A że w międzyczasie ustawa wejdzie w życie i trochę znienawidzonym (zagranicznym, ale i polskim) sieciom handlowym poprzeszkadza, to już inna para kaloszy.

To przecież kwestia kompetencji

Politycy w swej działalności nie widzą nic nagannego. - Czy mam się w Sejmie zajmować medycyną, na której się nie znam, czy rzemiosłem, do którego mam kwalifikacje? - odpowiada poseł Wójcik. Podobną formułkę jak mantrę powtarza poseł Nowakowski.

Demokracja jest systemem, który umożliwia wszelkim grupom społecznym walkę o swoje interesy. Pan poseł Nowakowski czy Wójcik korzystają z tego prawa pełnymi garściami. Czy robią to słusznie czy nie - zadecydują wyborcy.

PiS szedł do wyborów pod hasłem sanacji życia publicznego. Zepsucie elit polityczno-rządowo-publicystycznych dla partii braci Kaczyńskich symbolizowała właśnie afera Rywina. PiS chciał łamać przywileje korporacyjne, walczyć z lobbingiem różnych grup interesów. I nawet najbardziej zażarci przeciwnicy rządów tej partii muszą przyznać, że pewne ruchy w tej dziedzinie zostały wykonane. Ministerstwo Sprawiedliwości w mniej lub bardziej dobrym stylu usiłuje przełamać korporacyjne interesy adwokatów, radców prawnych czy notariuszy.

Dziś PiS ten dorobek stawia pod wielkim znakiem zapytania. Za pomysły posłów - droższych rzemieślników, brak konkurencji w aptekach itp. - płacimy własnymi pieniędzmi.
Źródło: forum.investmap.pl/viewtopic.php?t=809